piątek, 20 lutego 2009

nadrabiam zaległosci...


Ostatnio mam ogromne problemy z systematycznoscia, czasu ciągle za malo, ale próbuje nadrobić, chociaż zdjęciowo :) torebki uszyte ostatnio, w duzym zamieszaniu, dzieciaczki choruja, troszkę marudza i w zasadzie do pracy moge sie zabrac dopiero wieczorem, przez co szyję dużo mniej, niż bym chciala

piątek, 6 lutego 2009

dzisiaj moje prace pojawiły się w nowej galerii - serdecznie zapraszam Was do odwiedzenia AleŁadne

AleŁadne

Powstala nowa galeria, bardzo się cieszę, ponieważ dzisiaj pojawiły się w niej moje prace, a jest to bardzo ciekawe miejsce oferujace piękne, niepowtarzalne przedmioty wykonane przez wyjatkowe, utalentowane osoby. Zapraszam Was do odwiedzenia AleŁadne, myslę, że kazdy znajdzie tam cos wyjątkowego, nie tylko dla siebie, ale i dla bliskich sobie osób.

wtorek, 3 lutego 2009

kratka w kratkę :)))




bardzo duża, pojemna torba, idealna do szkoly, pomiesci i książki i zeszyty i cos jeszcze :), mloda mama tez zmiesci w takiej przepastnej torbie wszystko co jest jej niezbedne

ja osobiscie uwielbiam duuuuze torby, takie nosze najchetniej, mam w nich wszystko co tylko da sie upchnac, wiec króluje tam ogromny balagan :), czasem kiedy przewracam wszystko w srodku w poszukiwaniu jakiejs bardzo potrzebnej rzeczy, to co po drodze znajduje zadziwia mnie sama i wstyd mi przed sama soba za ten okropny balagan, ale chociaz obiecuje sobie po kazdym "sprzataniu" w torebce, ze wiecej do takiego galimatiasu wewnatrz nie dopuszcze , to nic mi z tego nie wychodzi ;)))

dlatego w torbach, które szyje znajduja sie duze , pojemne kieszenie, przynajmniej trzy i tasma z karabińczykiem, do której mozna dopiac klucze

ja sama, juz od jakiegos czasu mam w ten sposób przypiete klucze i wreszcie skonczyl sie problem - gdzie sa, gdzie leża, czy spadly za szafke, czy sa w kieszeni niewiadomoczego i niewiadomo gdzie - tak dzia
ło sie czesciej niz często :), wiec tasma i karabińczyk to dla mnie rozwiazanie idealne

Translate

poczatek - wreszcie - ufff :)

Założyłam tego bloga we wrześniu i na śmierć o nim zapomniałam, nie wiem jak to sie mogło stać, ale widocznie to mozliwe, skoro w momencie tworzenia tej stronki trwało jeszcze astronomiczne lato, a teraz na kalendarzu jak wół jest napisane LISTOPAD !!!
Czasem mam wrażenie, że u mnie tydzień trwa tyle co u innych jeden dzień, czas biegnie bardzo szybko i dużo bym dala, żeby doba stała sie dwa razy dłuższa. Szczególnie gdy ma sie pasję, ktora nie pozostawia czasu na nudę, a wręcz pochłania ten czas i jeszcze wykrada go dzieciom, co jest niejednokrotnie okupione ogromnymi wyrzutami sumienia. Owszem, zdażaja sie momenty, kiedy żaden pomysł nie przychodzi do głowy, a wtedy zamiast cieszyć się wolnościa od szmatek, nitek i nożyczek, człowiek chodzi sfrustrowany, dopada go zwatpienie i błaga o wenę.
I nie ma tu najmniejszego znaczenia to, że nie jest sie wielkim, uznanym artystą, na którego swiat czekał latami, tylko takim domorosłym twórcą, bardzo często samoukiem, ale z duszą artysty, która nie może funkcjonować inaczej, jak tylko dając upust swoim pragnieniom twórczym w tych prostych, dla jednych mało atrakcyjnych , a dla innych wyjątkowych, czasem banalnych, choc nie raz ogromnie pracochłonnych przedmiotach, zrodzonych własnym pomysłem i własnymi dłońmi.
A satysfakcja z takiego tworzenia podyktowanego wewnętrzna potrzebą, czy też nagłym impulsem i pomysłem na widok skrawka materiału jest przeogromna :)
I choć często to co robię trafia do mojej własnej szafy, i czasem nawet niebardzo chcę to komuś pokazać, to czas kiedy nie robiłam nic manualnie, bo dzień i noc były po brzegi wypełnione przez dzieci, mimo iż był to czas z oczywistych względów wspaniały, to jednak bardzo mi wtedy czegoś brakowało.
To nauczyło mnie, jak bardzo ważne jest życie z pasją i bez znaczenia jest to, czy spełniamy się w dziedzinie, w której mamy szanse odnieść spektakularne sukcesy, czy jest to tylko taka nocna domowa dłubanina, to warto byc wiernym tej pasji i ze wszystkich sił starać się robic to co daje nam radosć i spełnienie .

Archiwum bloga